Home / Duchowość  / Refleksje  / Zwykłe cuda

Zwykłe cuda

Doświadczyłem wczoraj cudu. Takiego mocnego i niesamowitego, choć codziennego. Okazało się, że cuda są na wyciągnięcie ręki. Trzeba tylko umieć po nie sięgnąć.

Dzisiejsza Ewangelia to znów fragment Mowy Arcykapłańskiej, czyli relacja z ostatniego dłuższego spotkania Jezusa z Uczniami. Spotkania niewątpliwie pożegnalnego, stąd jego charakter – taki ostateczny, krańcowy, mocny. Jezus żegnając się, nie zapomina o tych, których zostawia, bierze za nich pełną odpowiedzialność, pociesza i wszystko jeszcze raz tłumaczy. Pisałem o tym niecały tydzień temu, dlatego nie przedłużając odeślę do tego tekstu.

photo-1431373878197-8da4e53be0c6

Zainspirowało mnie pierwsze czytanie. Łukasz opisuje historię uwięzienia Pawła i Sylasa. Uczniowie zostają złapani, wychłostani, potem zamknięci w więzieniu i zakuci w dyby. Zaczynają się modlić, chwalić Boga, a chwilę później całe więzienie się rozpada, a oni sami otrzymują wolność. Cud? Niewątpliwie. Uwagę moją zwracają jednak nie uwolnieni, a strażnik pilnujący uwięzionych. Wobec cudu rozpadających się bram budynku więzienia, staje bezradny i pyta: Panowie, co mam czynić, aby się zbawić?

Jego zachowanie to doskonały obraz postawy człowieka wobec obietnic Boga, najczęściej to też postawa ludzi niewierzących. Wobec Bożego wołania pojawia się potrzeba potwierdzenia, dowodu, potrzeba świadectwa. Często musi to być potwierdzenie cudowne. Tak niezwykłe wydarzenie, jak nagłe trzęsienie ziemi – przerastające możliwości pojmowania umysłem i zaskakujące, takie, wobec którego jesteśmy bezradni i nie pozostaje nam nic innego jak przyjąć Dobrą Nowinę w całości. I strażnik takiego wydarzenia dziś doświadcza. A jednak cuda wcale nie muszą być takie spektakularne. Często wobec nawału niezwykłości, które atakują nas zewsząd nie potrafimy już oczekiwać czegoś innego niż niesamowitości. Wszystko wokół musi być spektakularne, wielkie, jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne. Ale z cudownym świadectwem jest inaczej. Czasem lepsze od niezwykłych doświadczeń jest świadectwo codzienności – zwykłej ale pięknej codzienności – takiego zwykłego cudu.

photo-1431222606267-e445510bc100

Wczoraj po raz pierwszy od 3 lat widziałem się z moimi przyjaciółmi z liceum. Dojrzeli, założyli rodziny, mają dzieci, pracują, starają się zaoszczędzić trochę i budują domy. Ale właściwie poza dorosłością, nic się nie zmieniło. Nadal nie mogę wyjść spod wrażenia tego spotkania, choć nie do końca potrafię odpowiedzieć, dlaczego.

Dopiero moja siostra doskonale to spuentowała – „Jak się patrzy na twoich przyjaciół, to człowiek od razu chce się żenić. Są takim żywym świadectwem”. W pełni się z nią zgadzam. A najlepsze jest to, że nie robią nic nadzwyczajnego. Żyją, mają dzieci, prace. A jednak jest w nich coś takiego, że gdy przebywasz w ich obecności, to gęba ci się śmieje. Zwykła, ludzka radość. Najlepsze świadectwo. Na pewno mają swoje codzienne problemy, pewnie kłócą się i krzyczą na siebie, denerwują pracą, na pewno miewają dość ciągłego zajmowania się dziećmi. Ale są normalni. Zwykli, fajni, radości, wewnętrznie spokojni. To jest najlepszym świadectwem (w ich przypadku akurat małżeństwa).

No właśnie. Także wokół ciebie na co dzień dzieje się mnóstwo cudów. Tych codziennych, zwykłych, a nie spektakularnych i niepowtarzalnych. Wystarczy tylko umieć je dostrzec, by móc nasycić się ich bliskością, wesprzeć się. A jeśli uda ci się je zobaczyć, umiej je docenić i podziękować za nie. Może to twoja siostra, rodzice, może kumpel, albo koleżanka, może ksiądz, który po prostu jest jakiś taki fajny. Może małżeństwo, albo starsza pani w bloku. Możliwości jest wiele, bo te cuda dzieją się na co dzień wokół ciebie. Czy kiedykolwiek podziękowałeś za tę zwykłą cudowność?

Dziękuję za wszystkich ludzi normalnych. Dziękuję za tych, którzy stawiają czoło codzienności z pokojem w sercu. Jesteście najwspanialszym dowodem, że Bóg jest niesamowity. I że warto być człowiekiem.

photo-1419090960390-4969330366ab

Filozof z wykształcenia i zamiłowania. Czasem poeta. Rzadziej kompozytor. Zakochany w ludziach, teatrze i muzyce. Miasto odkrywa głównie w dźwiękach. Uwielbia słuchać i patrzeć. Czasem przysiada się do ludzi, by z nimi rozmawiać. Marzyciel zamknięty w ciele drwala. Nie mógłby żyć bez mięsa i kawy.

Brak komentarzy

Sorry, the comment form is closed at this time.