Home / Duchowość  / Refleksje  / Wielki Tydzień: ZDRADA!!!

Wielki Tydzień: ZDRADA!!!

Czym jest zdrada? Pierwsze skojarzenie jest oczywiście związane z relacjami damsko-męskimi, kiedy zdradza on albo ona. Drugie skojarzenie to pewnie zdrada w wojsku, albo na wojnie. Jest jeszcze zdrada wynikająca ze złamania przysięgi, jak na przykład zdrada małżeńska, właśnie wojskowa, albo zdradzenie sekretu, kiedy obiecasz dochować tajemnicy. Te wszystkie przykłady wiele mówią o istocie zdrady. Nie chcę dziś jednak mówić o najbardziej narzucających się sposobach zdradzania, czy szukać ogólnej definicji. W przededniu śmierci Jezusa pragnę zastanowić się, czym jest zdrada chrześcijańska. Ten rodzaj zdrady doskonale obrazuje dzisiejsza Ewangelia.

photo-1421986704988-8681f7ca5373

Ponieważ podstawową prawda o Kościele to, że jest on wspólnotą braci, wobec tego myślę, że taka zdrada w sensie chrześcijańskim jest zaprzeczeniem braterstwa, zaprzeczeniem jedności. Świetnie widać to w sytuacji Judasza. Jako jedyny zaczyna myśleć po swojemu. Ale przecież indywidualne myślenie nie jest niczym złym, więc o co chodzi? O to, że on myśli o swoim interesie! Kiedy w jego głowie dokonuje się rozdzielenie ja – oni, kiedy zaczyna myśleć o sobie i innych, a nie o wszystkich – braterstwo zostaje przekreślone.

To subtelny rodzaj zdrady. Nie kryjmy się z tym, większość z nas dokonuje jej bez mrugnięcia okiem codziennie! Zawsze najpierw myślimy o sobie, a dopiero potem o innych, nawet tych najbliższych. Taka jest nasza natura. Jednak taka subtelna, wynikająca z natury, zdrada, może wykiełkować z ziarna w coś przerażającego.

Przykład Judasza pokazuje, jak szybko może się to dokonać. Jeszcze niedawno był najgorliwszy, jeszcze kilka godzin temu załatwiał dla wszystkich to spotkanie w sali na górze (w końcu, jak czytamy był odpowiedzialny za kasę), na którym teraz wszyscy siedzą. Gdzieś w międzyczasie pojawiła się myśl o sobie. A co, jeśli On naprawdę umrze? Tyle dla Niego poświęciłem, co będę miał z tego dla siebie?

Dlatego trzeba mocno pilnować tych drobnych egoistycznych odruchów. Kiełkują bardzo szybko i zamykają serce na braci, zamykają na wspólnotę, na świat dookoła. Pozostaję tylko „ja” sam, tylko mój sukces i mój interes się dla mnie liczy. W konsekwencji uderza to we wszystkich dookoła.

Drugą rzeczą jest problem wspólnoty i niedomówień. Judasz, jako jeden z Dwunastu, był kimś bliskim. Po drugie możemy przypuszczać, że był bardzo ważny – trzymał pieniądze wspólnoty, nie mógł być obojętny. Gdyby pozostali Apostołowie zrozumieli, co się stało – nie przeszliby obok takiej sytuacji obojętnie. Zaprotestowaliby przeciw wyrzuceniu jednego z nich, albo co najmniej zapytali, o co chodzi, dlaczego tak trzeba. Oni jednak nie zrozumieli nic.

Jezus zaś rzekł do niego: Co chcesz czynić, czyń prędzej. Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: Zakup, czego nam potrzeba na święto, albo żeby dał coś ubogim.

Tak jest z niedomówieniami we wspólnocie. Ktoś coś powie, ktoś inny nie zrozumie, więc wytłumaczy sobie po swojemu, inny puści to mimo uszu, a w międzyczasie (w tych, których dotyczy to najmocniej) powstają zranienia, których można było uniknąć. Nie twierdzę, że zdrada Judasza by się nie wydarzyła (w końcu była częścią dzieła odkupienia, a na dodatek Judasz sam wybrał wcześniej i jak czytamy wszedł w niego szatan), ale kto wie, co by się stało, gdyby reszta Dwunastu postanowiła o niego powalczyć.

photo-1427096105551-15e2512fd2dc

Ale Jezus z Ostatniej Wieczerzy uczy mnie czegoś jeszcze. Pokazuje, jak traktować zdradę. W tej jednej sytuacji dwa razy mówi wprost tym, którzy zdrady dokonają, że tak się stanie. Reakcją na zdradę (nawet tą planowaną) może być tylko prawda. Bolesna, ale cała. Jezus nie ubiera tej prawdy w jakieś piękne, okrągłe słowa. Mówi:

Co chcesz czynić, czyń prędzej.

a chwilę potem:

Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz.

Tyle. Ze zdradą się nie polemizuje, nie szuka się kompromisów, trzeba się od niej jasno odciąć. Zakomunikować, że to jest zło.

wrev1ljvQ6KlfyljCQG0_lion

To, co dotyka mnie jednak najmocniej w tym fragmencie to fakt, że droga do zbawienia prowadziła przez zdradę. Zdrada Judasza była niezbędna, wręcz konieczna. Bez niej żołnierze nie pojawiliby później nocą w Ogrójcu. Bóg znał naszą naturę, wiedział o jej jasnych i ciemnych stronach, i to w oparciu o nią postanowił dokonać swojego dzieła. Nie tylko Judasz jest zdrajcą. Jest nim każdy z nas. Jeszcze nie dawno krzyczeliśmy Witaj Królu! Hosanna! Hosanna Synowi Dawida! gdy wjeżdżał do Jerozolimy. Zdradzimy Go jeszcze w Ogrójcu, potem na dziedzińcu pałacu najwyższego kapłana (Piotr), przed Piłatem, wybierając Barabasza, pod krzyżem, a na koniec jeszcze nie dowierzając, że zmartwychwstał (Tomasz). Zdradzamy go bez przerwy. A On i tak nas kocha, czy tego chcesz czy nie… i nawet w obliczu tych zdrad idzie na krzyż.

Dziś Wielki Wtorek. Już niewiele czasu zostało do najważniejszych wydarzeń. Może warto zastanowić się, gdzie ja sam zdradzam na co dzień Jezusa, gdzie jest moja niewierność. A potem potraktować ją ostro, tak, jak Jezus Judasza i Piotra. Żeby nie wykiełkowała w coś przerażającego, czego nie da się już cofnąć…

photo-1427348693976-99e4aca06bb9

Filozof z wykształcenia i zamiłowania. Czasem poeta. Rzadziej kompozytor. Zakochany w ludziach, teatrze i muzyce. Miasto odkrywa głównie w dźwiękach. Uwielbia słuchać i patrzeć. Czasem przysiada się do ludzi, by z nimi rozmawiać. Marzyciel zamknięty w ciele drwala. Nie mógłby żyć bez mięsa i kawy.

Brak komentarzy

Sorry, the comment form is closed at this time.