Home / Duchowość  / Refleksje  / Twój ruch

Twój ruch

My miłujemy [Boga], ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował. (1J 4, 19)

Początek jest jeden. Bóg wychodzi do mnie jako pierwszy. Otrzymuję dary łaski – dane darmo, chociaż wcale nie kosztują nic. Słowa rozpalają serce, Ciało karmi, otwiera oczy, pozwala poznać, jak pisał o tym ostatnio Kuba. Ale serce nie zawsze płonie, a z oczu nie zawsze spadają łuski…

Kiedy jesteś na pustyni, myślisz może, że już nigdzie nie pada deszcz, albo że specjalnie na ciebie nie pada, a wszyscy dokoła hodują daktyle. Szukając sensu, Viola pisała o wzlotach i upadkach, które jednak są kontrolowane – On ma nad nami pieczę. Jak małe stópki Jezusa biegnące po raz pierwszy po piaszczystej ziemi Egiptu nie raz zostały otarte, a kolana zdarte, gdy się przewracał, tak i my jako dzieci Jedynego Boga powierzeni zostaliśmy aniołom (por. Ps 91, 12), a nasze upadki i otarcia mogą zostać obmyte i ucałowane także przez Miriam, podbiegającą jak w scenie Pasji do swojego Dziecka.

To wszystko zdaje się oczywiste. Słabość dziecka, opieka Ojca, darmowość łaski. Jednak na to, jak owe prawdy funkcjonują i jaki owoc przynoszą w mojej codzienności – to już sprawa wprowadzenia ich w życie. Wprowadzenia „czynem i prawdą”. Do czego zmierzam?

Prezenty ostatniego tygodnia przerosły mnie samą. Znów mogłam doświadczyć tego, że „Pan pochylił się nade mną i wysłuchał mego wołania” (Ps 40, 1). Usłyszał, spojrzał, otworzył ręce i… nic się nie stało. Czemu tak? Czemu nie zburzył murów? Czemu nie przyniósł sadzonek? Czemu nie podlał ogrodów? Cisza. A w tej ciszy przypomina mi się refren piosenki zespołu NEW LIFE’M: „Tylko Ty i ja w pieśni bez słów… Ty i ja”. I w tym zaproszenie. Na pustyni. Aby zacząć mówić do Niego. Tylko do Niego. Tylko ja. Nie słowami aniołów, nie słowami charyzmatyków. Moimi.

I prawdą. Prawdą wypaloną w lnie. Odciśniętą w bisiorze. Prawdą o Jego istnieniu i o moim istnieniu z miłości.

W tym przejawia się miłość,
że nie my umiłowaliśmy Boga,
ale że On sam nas umiłował
i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. (1J 4, 10)

Dietetyk z zamiłowaniem do słodyczy, której poszukuję robiąc małe kroki w stawaniu się kobietą, wkrótce żoną. Z całym wachlarzem emocji i głębokością wrażliwości staram się dostrzegać piękno w drobnych i wielkich sprawach codzienności, aby mieć siłę wytrwania w powołaniu do świętości, którego znaczenia ciągle się uczę.

Brak komentarzy

Sorry, the comment form is closed at this time.