Home / Duchowość  / Refleksje  / Piękno Trójcy

Piękno Trójcy

Dziś chcę napisać o Bogu. Parę słów. Bo tak wiele mówimy o tym, jak, zapominając o tym, dla Kogo. A On się dobija. Czasem nawet bardzo zdecydowanie…

Dzisiejsza Ewangelia jest taka sama, jak ta w niedzielę, a w nią świętowaliśmy Niedzielę Dobrego Pasterza, zatem dzisiejszą refleksję poświęcę właśnie Jemu – mojemu Bogu. Szczególnie dlatego, że w tekście tym (J 10, 22-30) spostrzegłem coś, czego nigdy nie zauważałem.

SONY DSC

Żydzi po raz kolejny (jak i tydzień temu) żądają od Jezusa, aby udowodnił, że jest Bogiem. Ten mówi o swoim Ojcu, że jest „większy od wszystkich”, a potem, że On i Ojciec są jednym. Krótkie i piękne świadectwo. W tej krótkiej wymianie zdań wyraża się całe piękno tego, że nasz Bóg jest właśnie Trójcą. Tylko Trójca może jednocześnie być Bogiem, świadczyć o sobie, i (dzięki udziale Ducha Świętego) inspirować do stawiania takich pytań i poszukiwania odpowiedzi. Ktoś może powiedzieć, że to cwaniactwo, ale ja myślę, że to wyraz Bożej mądrości. Czwórka to byłoby za dużo, bo jedno pozostawałoby poza relacją, bez zadań; dwoje – zdecydowanie za mało. A tak Bóg jest Stwórcą, Mocarzem, jednocześnie Świadkiem, Towarzyszem i Inspiracją we mnie samym. Panem, Drugim, którego spotykam i Głosem we mnie samym. (Może to delikatnie zakrawa na panteizm, ale jakoś tak czuję)

Ta sytuacja pokazuje mi też, jak ważna jest rola świadka. Nawet Bóg, który jest stwórcą świata i największym mocarzem (o czym sam dziś informuje) – potrzebuje świadectwa, potrzebuje wiarygodności, potrzebuje kogoś, kto powie o nim innym. Inaczej byłby samotnym, zamkniętym na świat bóstwem. To też mnie uczy, dlaczego ciągle muszę świadczyć o Bogu. Po prostu są na świecie ludzie, którzy ciągle Go nie znają i są nadal jeszcze samotni. Oni czekają na moje świadectwo.

photo-1428604467652-115d9d71a7f1

Ostatnia sprawa dotyczy miłości. Ponieważ niedługo się żenię, toteż często ostatnio o niej rozmyślam. O tym, czym jest, o jej naturze, o wzorcach i sposobach przejawiania. Nie ma chyba lepszego nauczyciela miłości niż Trójca Święta. To jednocześnie przykład, wzorzec, źródło i pełna definicja ze wszystkimi przejawami. Myślę, że to znów Boża mądrość – zamknąć w sobie pełną definicję. A co Bóg, Syn i Duch Święty mówią o pełni miłości? Bóg – że prawdziwa miłość jest po pierwsze twórcza. Po drugie – ogrania cały świat, tylko po to, żeby tej kochanej osobie było lżej. Syn – pokazuje, że kochać to znaczy poświęcać się dla tej drugiej osoby, ciągle pragnąć dla niej dobra, że czasem trzeba zapomnieć o sobie i ponieść klęskę, bo tego akurat potrzebuje ten, kogo kochasz. Jezus udowadnia też, że krzyż jest elementem miłości. Natomiast Duch Święty Pocieszyciel dorzuca do pełni miłości jeszcze dwa aspekty – inspirację i towarzyszenie. Skoro został nam dany jako pocieszyciel i towarzysz, to o tym aspekcie nie wolno zapominać. Prawdziwa miłość to towarzyszenie, obecność, wspólny czas, umiejętność pocieszenia i wspólnej radości. I że przebywanie z nią jest dla ciebie inspiracją, tak jak Duch jest natchnieniem naszych wszystkich dobrych myśli i ciekawych pomysłów.

Doskonała miłość jest zatem twórcza, ofiarna i towarzysząca, obecna.

Szeroko patrząc na sakrament małżeństwa, widzę, że Bóg i tutaj nie poskromił swojej mądrości. Tak wspaniale to wymyślił, że małżeństwo to także Trójca – ja, ona i Pan Bóg. I dlatego już nie mogę się doczekać…

nqr33LlRR66jA3Ez9mX7_fox-in-the-forest-by-jose-inesta

Filozof z wykształcenia i zamiłowania. Czasem poeta. Rzadziej kompozytor. Zakochany w ludziach, teatrze i muzyce. Miasto odkrywa głównie w dźwiękach. Uwielbia słuchać i patrzeć. Czasem przysiada się do ludzi, by z nimi rozmawiać. Marzyciel zamknięty w ciele drwala. Nie mógłby żyć bez mięsa i kawy.

Brak komentarzy

Sorry, the comment form is closed at this time.