Home / Duchowość  / Refleksje  / Matka Kościół

Matka Kościół

Mało kiedy liturgia słowa jest tak różnorodna. Do wyboru kalendarz liturgiczny podaje tak jak zwykle jedno czytanie (dwa, jeśli Kościół obchodzi uroczystość) i psalm. Wyjątkiem są trzy teksty Ewangelii. Nie mogąc się zdecydować, wybrałem wszystkie.

Święto Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła zostało wprowadzone do polskiego kalendarza liturgicznego stosunkowo niedawno – w 1971 roku. Wcześniej biskupi polscy z kard. Wyszyńskim na czele, złożyli przed Pawłem VI prośbę o ogłoszenie Maryi Matką Kościoła. Później Prymas Tysiąclecia podczas trzeciej sesji soboru “powoływał się na doświadczenia naszego Narodu, dla którego Matka Chrystusowa, obecna w naszych dziejach, i zawsze przez nas wzywana, była ratunkiem, pomocą i zwycięstwem. Biskupi polscy zabiegali również bardzo o to, aby nauka o Matce Najświętszej została włączona do Konstytucji o Kościele, gdyż to podkreśla godność Maryi, jako Matki Kościoła i Jej czynną obecność w misterium Chrystusa i Kościoła” (fragment z listu Episkopatu Polski, w którym biskupi ogłaszają święto Maryi Matki Kościoła).

Dlaczego tyle o tym święcie? W jego kontekście chciałbym odczytać liturgię słowa i zachęcić także na przyszłość do tego, żeby choć w takiej pigułce jak zrobiłem to powyżej, zagłębiać się w historię Kościoła i jego świąt.

Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. (Łk 1, 29)

Kościół daje do wyboru trzy fragmenty Ewangelii. Pierwszy z nich, pochodzący z Ewangelii św. Łukasza, opowiada znaną nam doskonale scenę Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie przez Archanioła Gabriela. To jeden z obrazów, które potrafimy zawsze wskazać na obrazach, zawsze potrafimy go przytoczyć, komentarzy i kazań słyszeliśmy już bez liku. Wiemy wszystko o zawierzeniu, zgadzaniu się na wolę Bożą i pokorze Maryi. Papież Franciszek stawia Maryję jako wzór wiary Kościoła. Wskazuje jej wiarę, która miała przełożenie na codzienność, na domowe zajęcia i troski, nawet na gotowanie obiadu dla swojego męża. W tym wypełnia się wiara Maryi i wiara Kościoła – w uświęcaniu naszej codzienności. W takiej codzienności, zupełnie nudnej i niezwykłej – ale świętej, dzieją się cuda i wielkie rzeczy.

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. (J 2, 1)

Drugim fragmentem jest tekst św. Jana o weselu w Kanie Galilejskiej. Kolejny tekst, który doskonale znamy oraz który bardzo lubią przytaczać wszyscy zwolennicy alkoholu w ogromnych ilościach. W odróżnieniu od butelki, Ewangelie posiada swoje drugie dno. Maryja jest na weselu jak i w Kościele wzorem Miłości. Matka Kościoła na weselu przynosi państwu młodym najpiękniejszy prezent – Jezusa. Maryja, a za nią Kościół, nie jest maszyną spełniającą życzenia, nie jest sklepem, nie jest wreszcie organizacją humanitarną. Jest tą, która zauważa potrzebę, brak. Nie zapełnia go niczym innym jak tylko Jezusem. Tego nas uczy Matka Kościoła.

I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19, 27)

Trzeci tekst to historia, która również jest nam doskonale znana, choć towarzyszyły jej najtrudniejsze emocje. To moment oddania Maryi pod opiekę uczniowi, którego Jezus miłował. Wszystkie decyzje swojego życia Maryja podejmowała w zjednoczeniu z Jezusem. Szczytem tego zjednoczenia była scena z Kalwarii, którą pokazuje fragment Ewangelii Jana. Matka Kościoła jest posłuszna woli Jezusa nawet w sytuacji, w której odchodzi od zmysłów, kiedy cierpienie i ból wydają się być nie do zniesienia. Zjednoczenie Maryi, a więc i Kościoła z Jezusem jest obecne nawet wtedy, kiedy wydaje nam się, że wszystko się zaraz rozpadnie, zniknie, chrześcijaństwo przestanie istnieć. Zjednoczenie, które na każdą sytuację w życiu pozwala patrzeć z nadzieją.

Maryja jest Matką Kościoła nie dlatego, żeby coś nam nakazywać, zakazywać, dawać szlaban, kupować zabawki, czy zabierać do wesołego miasteczka. Przede wszystkim jest Matką, która daje najlepszy przykład, która uczy. Uczy wiary, miłości i posłuszeństwa Jezusowi. Nie ma lepszego dnia na przypomnienie sobie tych prawd niż dzień po urodzinach Kościoła. A na cnoty teologalne (wiara, nadzieja, miłość) dobry jest każdy czas.

W powstawaniu wpisu pomagał mi papież Franciszek, za co mu serdecznie dziękuję.

Teolog szukający piękna w świecie. Ciekawy świata, lubi chodzić z podniesioną głową po ulicach Warszawy. Czyta książki w autobusach, w autobusach też lubi spać. Często łączy jedno z drugim (czyli zasypia podczas czytania w komunikacji). Od kilku lat idzie przez życie za rękę z bł. Karolem de Foucauld (i Narzeczoną oczywiście!).

Brak komentarzy

Sorry, the comment form is closed at this time.