Home / Duchowość  / Refleksje  / Dojrzałe owoce Miłości

Dojrzałe owoce Miłości

Za oknem powiało chłodem. Dawno już po żniwach, a jednak dziś w Słowie czytamy o tym, by dać się skosić. Jak dojrzałe są kłosy Twojego życia? Czy jesteś gotowy przynieść przed Boży tron kosze pełne dobrych owoców? Bohaterami dzisiejszego rozważania są Wiecznie Zakochani, Maria i Luigi. Poznaj ich sposób na spełnione, szczęśliwe życie Błogosławionych.

Zapuść Twój sierp i żniwa dokonaj, bo przyszła już pora dokonać żniwa, bo dojrzało żniwo na ziemi! (Ap 14, 15)

W tym tygodniu przeżywamy bardzo ważny czas w Kościele  – jest to ostatni tydzień roku liturgicznego. To czas, kiedy w Liturgii Godzin śpiewamy hymn Dies irae, czas apokaliptyczny, w którym oczekujemy na przyjście Pana. Dzisiaj jednak chcemy na rzeczywistość nieba i ponownego przyjścia Pana spojrzeć przez pryzmat świętych, których wspomnienie (co prawda, nie w Polsce) obchodzimy właśnie dziś .

Maria i Luigi Beltrame Quattrocchi. Żyjący na przełomie XIX i XX wieku. Kościół wspomina ich jako pierwszą błogosławioną parę małżeńską. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby po prostu w sposób święty przeżywali swoją codzienność. Dla nich narzędziem uświęcenia było ich małżeństwo, znak łaski Bożej odciśnięty na ich ludzkiej miłości.

Nasza historia zaczęła się, gdy mieliśmy dwadzieścia i dwadzieścia cztery lata. Powoli, powoli w nasze życie opromienione światłem ludzkiej miłości zaczęło przenikać światło nadprzyrodzone. Narodziny dzieci, nasze całkowite poświęcenie się im, a także kierownik duchowy, który wzbudził w nas pragnienie coraz lepszego poznania Jezusa, wszystko to uświadomiło nam potrzebę formacji wewnętrznej.

Potrzeba formacji wewnętrznej jest podstawą każdego życia duchowego. Osób świeckich, zakonnych, księży, pustelników, papieży. W odniesieniu do dzisiejszego czytania z Apokalipsy św. Jana, należałoby przyjrzeć się Marii i Luigiemu jako winorośli, która najpierw wypuszcza poszczególne odrośle, które dopiero po latach wydają owoc. Podobnie było także z ich życiem duchowym, z ich wzrastaniem w wierze i dążeniu do Boga. Jaką receptę na dojrzewanie do “żniwa” znaleźli święci Małżonkowie? Wydaje się, że najprostszą.

Dzielenie się radością z poznawania Boga i ze wspólnej modlitwy, która jest wznoszeniem się duszy ku Bogu i rozmową z Nim. Tym właśnie jest całkowite zlanie się dusz.

Wielu księży, teologów, wiele osób odpowiedzialnych za Kościół zastanawia się nad tym, jaki procent sakramentów małżeństwa zawierany jest w dzisiejszych czasach w sposób nieważny z powodu braku świadomości tego daru. Chyba każdy z nas uczestniczył w ślubie, na którym głównym odpowiadającym księdzu w czasie Mszy Świętej był organista. Zupełnie inaczej było z Luigim i Marią, którzy właśnie za świadomość sakramentu małżeństwa i sposób jego przeżywania, zostali przez Kościół uznani błogosławionymi. Przysięga złożona przed Bogiem i łaska sakramentu, którą otrzymali, stała się dla nich siłą do przezwyciężania trudności, jakie stawiała przed nimi rzeczywistość. Problemy z pracą, częsta rozłąka, choroby dzieci, czy zagrożona ostatnia ciąża Marii, nie były w stanie zachwiać ich głębokiej relacji małżeńskiej, która jak wierzy Kościół jest “skutecznym znakiem, sakramentem przymierza Chrystusa i Kościoła (KKK 1617)”.

Dzień zaczynał się dla obojga Mszą świętą i Komunią. Zamiłowanie Gino do liturgii wyrażało się tym, że czytał mi teksty z danego dnia, gdy się ubierałam. (…) Po wyjściu z kościoła całował mnie na dzień dobry, tak jakby dzień dopiero teraz naprawdę się zaczynał. I tak w istocie było.

Świadome życie, właściwie rozumiane “carpe diem”, stało się dla Marii i Luigiego drogą dojrzałości, zarówno w wymiarze społecznym, gdy wzrastali w służbie dla państwa i żyjących obok ludzi oraz dorastali do roli rodziców, jak i w wymiarze osobistym, gdy budowali w sobie dojrzałe i dobrze ukształtowane sumienie. Dobrze wykorzystane każde piętnaście minut dnia pozwoliło Marii na taką refleksję pod koniec swojego życia:

Życie pogodne, interesujące i spokojne, pozbawione konfliktów i napięć. Nigdy nie było to życie próżniacze czy puste, smutne czy pesymistyczne. Życie dobrze przeżyte w pełnym tego słowa znaczeniu. Życie intensywnie przeżyte, opromienione radością z tego, co nowego przynosiła każda minuta. Zawsze świeżą radością z bycia razem.

W życiu błogosławionych małżonków nie było miejsca na rutynę, przyzwyczajenie. Ich relacja nawet po wielu latach po ślubie, wydawała się być nadal świeża, zdawali się być ciągle w sobie zakochani. Małżeństwo sprawiło, że stali się ze sobą naprawdę “jednym ciałem” (Mt 19, 5), aż do tego stopnia, że po śmierci Luigiego Maria z utęsknieniem pisała o swoim Ukochanym: “Widzę go wysoko, w niebiosach, jak żywą skałę. I wydaje mi się, że obok niego jest wolne miejsce, które na kogoś czeka. To jest miejsce, do którego muszę dojść. (…) Kiedyś odłamki skalne znowu połączą się w jeden głaz, kiedyś spotkamy się w wieczności.”

Płyta z grobu bł. Marii i Luigiego Quattrocchi w sanktuarium Santa Maria del Divino Amore w Rzymie.

Płyta z grobu bł. Marii i Luigiego Quattrocchi w sanktuarium Santa Maria del Divino Amore w Rzymie.

Zazwyczaj wspomnienie świętych ustalane jest na rocznicę ich narodzin dla nieba. Dla męczenników jest to dzień ich śmierci, dla pozostałych osób to po prostu chwila, kiedy przechodzą do nowego życia. Dla Marii i Luigiego dzień ten przypadł na zawarcie ich związku małżeńskiego, czym podkreślona zostaje łaska i wielkość sakramentu, w którym wypełnia się modlitwa Jezusa “aby stanowili jedno” (por. J 17,22), ale także jest bardzo wyraźnym wskazaniem Kościoła, że nasza świętość zaczyna się już tutaj, na ziemi.

I wyszedł inny anioł od ołtarza, mający władzę nad ogniem, i donośnie zawołał do mającego ostry sierp: Zapuść twój ostry sierp i poobcinaj grona winorośli ziemi, bo jagody jej dojrzały! (Ap 14, 18)

Panie Jezu, Wezwałeś Luigiego i Marię, małżonków i rodziców, do przeżywania dzień po dniu, w nieustannej wierności dnia codziennego, uświęcającej łaski sakramentu małżeństwa. Ty, który swoją obecnością uświęcasz dom w Nazarecie, spraw, aby ich świadectwo i wstawiennictwo, z pomocą Dziewicy Maryi, przyczyniły się do umocnienia wytrwałości rodzin, do przeniknięcia młodych małżeństw łaską Twojej obecności, aby z wdzięcznością otworzyły się na Boży dar życia, aby stały się głosicielami Ewangelii wśród rodzin i osób będących w potrzebie. Spraw, aby chrześcijańskie rodziny, naśladując ich przykład, mogły żyć pełnią swojego powołania do świętości. Amen.

Przy pisaniu wpisu korzystaliśmy z książki Ludmiły Grygiel “Świętość dwojga”.

[starbox id=11]
[starbox id=1]

Teolog szukający piękna w świecie. Ciekawy świata, lubi chodzić z podniesioną głową po ulicach Warszawy. Czyta książki w autobusach, w autobusach też lubi spać. Często łączy jedno z drugim (czyli zasypia podczas czytania w komunikacji). Od kilku lat idzie przez życie za rękę z bł. Karolem de Foucauld (i Narzeczoną oczywiście!).

Brak komentarzy

Sorry, the comment form is closed at this time.